Są takie kraje, gdzie najwyżsi urzędnicy pieniądze trzymają w sejfach pod podłogą czy w słynnych już skarpetach. Są też takie, gdzie nawet najzwyklejsi obywatele gotówką nie posługują się w zasadzie wcale, traktując ją jako zbędny balast, który łatwo przecież zgubić. Polska - jak zwykle zresztą - plasuje się gdzieś pośrodku. Mamy tu bowiem przykłady obu skrajności - z jednej strony jeden z byłych premierów nie tylko nie posiada prawa jazdy, ale i konta w banku ("bo tak bezpieczniej"). Z drugiej natomiast coraz więcej zwykłych obywateli pieniądze trzyma w bezpiecznym schronieniu - w banku. I to właśnie to rozwiązanie coraz bardziej się upowszechnia, zdobywając jeden po drugim kolejnych zwolenników.
Pieniędzy z banku nikt nie ukradnie. Mało tego, po czasie będzie ich więcej niż na początku. Nie trzeba stać w kolejce po wypłatę - zarobione pieniądze zostaną automatycznie "przelane" na konto. Czyż tak nie wygodniej? Wygodniej, niemniej jednak wielu - zazwyczaj starszych - ludzi wciąż jeszcze się waha, nie do końca wierząc "złu z zachodu" i bojąc się choć na moment stracić z oczu oszczędności całego życia. Wszystko to jednak - oczywiście - obawy bezpodstawne. Jak najbardziej zrozumiałe jest wszakże, że nie istnieje dzisiaj bezpieczniejsza forma przechowywania jakiegokolwiek, niewielkiego nawet kapitału.